Jak wszystkie historie, które tutaj publikuję, ta jest napisana przeze mnie.
Jeśli chcesz więcej wrażeń, posłuchaj tego: http://www.youtube.com/watch?v=sp2cxg7calM&feature=related podczas czytania. Miłej lektury. :)
Stoickie oblicze
Dwadzieścia lat temu, kilka minut drogi od domu rodziny
Caiviholl odnaleziono bezwładne ciało dziewczynki. Znajdowało się w bezkresnej
toni jeziora Alui Bavhre, na powierzchni unosiła się przewrócona łódka. Grube
wodorosty oplotły się wokół bladej sylwetki. Oczy małej były wytrzeszczone,
jakby ze strachu. Potem zostały zamknięte, a cząstka jej duszy uleciała gdzieś
w obłoki.
Dziś Cassandra stała nad brzegiem tego właśnie jeziora.
Niedawno wprowadziła się w pobliże i chciała poznać okolicę. Rodzice wiele razy
przestrzegali ją przed samotnymi wyprawami łódką. Zawsze opowiadali tę samą
historię. Z początku nie wierzyła im, lecz teraz wiedziała. Wiedziała, bo
dokoła unosiła się jakaś upiorna atmosfera. Duch tej dziewczynki żył jeszcze
gdzieś w głębinach.
Lubiła sobie to wyobrażać.
Całą tą scenę tragicznej śmierci.
Jak dzisiaj, gdy poszła tam zupełnie sama.
- Dzień dobry – powiedział ktoś, unicestwiając obłok jej
straszliwych wizji.
Cass przestraszyła się nie na żarty. Ten spokojny głos…
- Dź… dzień dobry – mruknęła.
Odwróciła się. Stała za nią czarna, drobna postać. Staruszek
ubrany w garnitur i cylinder uśmiechnął się do niej sceptycznie. Siwe wąsy
ułożone były w cienką spiralę.
- Od dawna tu przychodzisz, Cassandro?
- Skąd… pan mnie zna?
- Pozwoli panienka, że tego teraz nie wyjawię.
Jego głos wibrował tajemniczo.
- Ale dla – czego, proszę pana?
- Nie jest to warte choć wspomnienia. Bo widzisz Cass, więzi
ludzkie są pokarmem istot piekielnych. Czym jest więc ciekawość?
- To pierwszy stopień do piekła – wyrecytowała ośmiolatka.
- Świetnie. Jednak czegoś was uczą w tej szkole. A powiedz,
czy twoje śmiałe wyobrażenia nie są głębią grzechu?
- Chyba… tak – przestraszyła się mała.
- Wyobrażanie sobie śmierci tej niewinnej dziewczynki… jest
twoją osobistą zbrodnią. Czy myślisz zatem, że zasługujesz na wstęp do Nieba?
Dziewczynka rozpłakała się. Znała odpowiedź.
- Spokojnie, nie płacz już. – otarł jej łzę z policzka –
Możesz dołączyć do mnie. Będzie nam raźniej.
Ten głos miał w sobie coś kuszącego. Przez chwile oboje
milczeli.
Potem kły mężczyzny zalśniły w słońcu. Nagle wpiły się w
szyjkę Cass. Blada twarzyczka wykrzywiła się w wyrazie przerażenia. Z ust
wampira wydobył się nieludzki jęk, który obudził połowę mieszkańców sennego
miasteczka.
Mężczyzna rzucił się do wody. Jęki przemieniły się w bulgot.
Wydobywał się z olbrzymiego wiru. Spiralne fale wylały się ze środka zatapiając
pobliskie głazy. Wir zabrał bezwładne ciało Cass. Krew zabarwiła wszystko
wokół.
Po długich poszukiwaniach martwą Cassandrę znaleziono w
odmętach jeziora. Zebrało się całe miasto. Wśród żałobników stał starzec w
czarnym garniturze, cylindrze i ze skręconymi siwymi wąsami.
Alui Bavhre.
Jezioro Śmierci.